O projekcie > Wiadomości > "Ludzi po prostu...

"Ludzi po prostu trzeba lubić"

2013-07-01

Tworzenie i realizowanie lokalnej polityki publicznej w obszarze integracji społecznej wspólnie ze społecznością lokalną ma wiele wymiarów. Także wiele jest korzyści wynikających z inwestycji w mechanizmy partycypacyjne. Temu poświęciliśmy kolejne seminarium, organizowane w ramach projektu "Decydujmy razem".

20 i 21 czerwca 2013 r. spotkaliśmy się w Instytucie Socjologii Uniwersytetu M. Kopernika w Toruniu, by wspólnie spojrzeć na partycypacyjny wymiar angażowania społeczności w problematykę związaną z integracją społeczną. Dzień pierwszy otworzyła dyskusja o dylematach współdecydowania i strategiach konstruowania programów integracji społecznej. – Nakreśliliśmy pewne ramy panelu, ale nie będziemy się ich sztywno trzymać by nie ograniczać spektrum – powiedział we wstępie prof. Stanisław Mocek (Collegium Civitas, Warszawa), a także przedstawił obecnym cele i założenia "Decydujmy razem".

Dylematy wspólnej pracy nad programem integracji

Spektrum problemu jest szerokie: od mierników efektywności integracji, do wykluczonych. Ale chcemy także wskazać na problem budowania polityki społecznej i od tego powinniśmy zacząć – rozpoczęła dyskusję Krystyna Dowgiałło, Radna Torunia, koordynatorka projektów w CRZL i moderatorka I panelu – Ustawa nałożyła na samorządy i Ośrodki Pomocy Społecznej obowiązek zbudowania lokalnej polityki społecznej. Niestety, obecnie pomoc społeczna dotyczy jedynie wycinka obszaru związanego ze społeczeństwem. By w pełni sprostać zadaniu obowiązkiem burmistrza byłoby zbudowanie międzyresortowego zespołu. W moim odczuciu, stało się niedobrze, że pomoc społeczna zdominowała działania samorządu związane ze społeczeństwem, gdyż jest to jedynie wycinek obszaru polityki społecznej. Nie słyszałam o sytuacji, by do opracowania strategii związanej z integracją społeczną zapraszano ngo czy samych zainteresowanych.

Jako pierwszej, moderatorka oddała głos Dorocie Wróblewskiej, przedstawicielce ROPS w Toruniu, która opowiedziała o budowaniu interdyscyplinarnego zespołu, który za priorytet stawiał, by strategiczne elementy obszarów działań ustalane były partycypacyjnie. Wskazała też na istotę dobrej diagnozy stanu i potrzeb w danym obszarze, oraz to, że ważne jest przekuwanie zdobytych doświadczeń w dobre praktyki, które można przenieść do kolejnych przedsięwzięć.

Dobra diagnoza jest podstawą

Uczestnicy zgodzili się co do tego, że to od diagnozy problemów społecznych będą zależeć kierunki polityki i typy projektów, które będą realizowane w danym regionie. Mówił o tym m.in. prof. Tomasz Biernat, Kierownik Katedry Pracy Socjalnej Wydziału Nauk Pedagogicznych UMK – Bycie teoretykiem to diagnozowanie rzeczywistości. Realizuję projekt związany z poczuciem bezpieczeństwa w małych społecznościach lokalnych, na terenie kujawsko-pomorskiego. Jeżeli stawiamy pytanie o diagnozę, kryją się za nim podstawowe kwestie integracji społecznej: 1. Rozróżnienie, o jakiej integracji jest mowa. Społecznej (ludzie) czy systemowej (instytucje sfery rządowej samorządowej i pozarządowej)? 2. Rozumienie procesów integracyjnych gdzie kwestia diagnozy jest niezwykle ważna. Dlatego zwracam uwagę na siły społeczne: ludzie, którzy chcą integracji i ludzie, którzy jej nie chcą. Trudno jest integrować na siłę, trzeba to najpierw zbadać. – Biernat podkreślił, że obserwując projekty integracyjne często można dostrzec gotowe pomysły, jednak te nie są konsultowane ze społecznością, w której ma dokonać się integracja. Przypomniał również, że duża część naszej rzeczywistości społecznej w ogóle nie podlega diagnozie, jest nieuchwytna. – Jeżeli nie będziemy zajmować się tworzeniem więzi na poziomie lokalnym, takim jak gminy, osiedla, grupy mieszkańców zainteresowanych inicjatywą, wówczas integracja nie będzie miała miejsca. Podstawową kwestią jest zdefiniowanie wartości, wkoło których tworzy się integracja czyli to, co tworzy więzi między ludźmi. Jedną z podstawowych kwestii jest właśnie poczucie bezpieczeństwa - podstawowy warunek tworzenia środowiska zaufania.

Integracja odgórnie czy oddolnie?

Dr Bohdan Skrzypczak, prezes Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL, przedstawił uczestnikom dwa sposoby konstruowania polityki społecznej i poddał je ocenie panelistów – Nie ukrywam, że każdy ze sposobów ma jakieś wady. Mają je oba: zarówno oddolna animacja społeczna, jak i ministerialne projekty pilotażowe, mające na celu włączenie działań animacyjnych do głównego nurtu polityki – mówił przedstawiciel CAL.

Nie stawiałabym granicy pomiędzy inicjatywami odgórnymi i oddolnymi. Obie powinny się zazębiać, wtedy będą skuteczne i efektywne. – zabrała głos Zofia Zięba, prezeska Spółdzielni Socjalnej "Kreatywni" w Bydgoszczy – Jako urzędnik, a jednocześnie działacz społeczny i praktyk, zdobywam olbrzymią wiedzę teoretyczną. Osoby niepełnosprawne są jedną z najtrudniejszych grup zagrożonych wykluczeniem społecznym, a samo pojęcie niepełnosprawności jest bardzo szerokie. Schorzenia specjalne, takie jak niepełnosprawność intelektualna, psychiczna, epilepsja i niedowidzenie, tworzą właściwie na wszystkich płaszczyznach zagrożenie wykluczeniem. – Panelistka odniosła się też do wypowiedzi prof. Biernata, dotyczącej integracji na siłę – Osoby, które działają w obszarach związanych z integracją są bardzo potrzebne w takich miejscach, gdzie ludzie nie chcą się integrować. Największym osiągnięciem jest, gdy uczestnicy procesu uwierzą, że są częścią większej społeczności. Mówiąc przekornie, to jest taka moja integracja na silę: sprawić by osoba uwierzyła, że może być częścią społeczności, a także żyć samodzielnie ze swoją niepełnosprawnością.

Natomiast Małgorzata Kowalska, prezeska CISTOR® Stowarzyszenia Partnerstwo Społeczne, mówiła – W prowadzonym przez nas Centrum Integracji Społecznej realizujemy projekt związany z wykluczeniem i dużą wagę przykładamy do demokratycznych rozwiązań na wszelkich możliwych etapach działań. Inny nasz projekt "CAL - Pracownia Inspiracji",  integruje środowisko lokalne. Tutaj postawiliśmy na młodzież, która co miesiąc angażuje społeczność lokalną organizując różne wydarzenia. Ta młodzież jest teraz liderem społeczności lokalnej. Należy budować i stawiać na inicjatorów i lokalnych liderów – bo to są działania oddolne. Tutaj działania odgórne na nic już się zdadzą.

Czarny PR dla projektów

Krystyna Dowgiałło, moderatorka panelu, zwróciła uczestnikom uwagę na inny problem dotyczący integracji, który wypływa podczas realizacji projektów z twardymi wskaźnikami efektywności – Za przykład miernika efektywności podam zatrudnialność. Od początku lat 90 ub. wieku do dziś istnieje tzw. „czarny PR”  dla rozmaitego typu szkoleń. Mianowicie mówi się, że urzędy organizują nieefektywne szkolenia nie zwiększające zatrudnienia. Proszę więc praktyków, by nie dziwili się, gdy podczas pisania projektu, jednym ze wskaźników jest właśnie zatrudnienie PO zakończeniu projektu. Jest w tym element racjonalny, bowiem wśród osób zatrudnionych znajdują się osoby wykluczone społecznie. – Moderatorka zwróciła uwagę, że w życiu społecznym, sąsiedzkim i towarzyskim, konstytucja nie ma miejsca. Z powodu całego szeregu cech, wykluczenie spotyka osoby zdolne do pracy, a z nimi tez powinno się pracować. Mówiła też – Wszystko zależy od naszej diagnozy. Dla takich osób należy znaleźć odpowiednie wskaźniki, które ukażą celowość projektu, oraz to, że należy go realizować by pomagać takim osobom w integracji społecznej. Reasumując: istotne są diagnoza i wskaźniki by nasz projekt miał sens i był efektywny.

Łukasz Broniszewski z Fundacji STABILO – Jeśli chodzi o diagnozę: pracowałem w takich grupach gdzie była ona bardzo słaba, opracowana na końcu procesu - wskaźniki i cele były zatem zafałszowane. Często diagnozy są sztampowe i nieaktualne. Istnieje cos takiego jak koszt zaniechania Czy trudno jest oszacować zaniechanie społeczne np. gdy nie znajdziemy projektów dla niepełnosprawnych? To pytanie kieruję do ekspertów. Wskaźniki są niezbędne, ale trudno się nie zgodzić, że są ustalane arbitralnie.

O podziale ról: urzędnik a społecznik

Jak integrować osoby wykluczone, a jak instytucje zajmujące się osobami wykluczonymi? Krystyna Dowgiałło, moderatorka panelu, zachęciła uczestników do dyskusji – Mamy w tym procesie czarny charakter: urzędnik państwowy. Cały czas słyszymy, że państwo jest zbyt rozbudowane, rozrasta się administracja państwowa i samorządowa. Słyszymy, że gdyby oddać zadania organizacjom pozarządowym w kraju nastąpiłby odpowiedni porządek. Czy tak jest?

Rafał Krenz, CAL – Uważam, ze nie ma takiego frontu. Jest raczej podział pomiędzy tych, którzy chcą działać i tych, którzy nie chcą. Odnalazłem pewien wątek w wielu wypowiedziach: mianowicie, że są pewne opory instytucjonalne, które ograniczają działanie. Gdzie jest zatem ten problem, który nie pozwala nam zmieniać świata na lepsze, w kierunku efektywności? Czy jest tak, że jakiś dziwny system panuje nad nami i staliśmy się jego przedmiotem zamiast podmiotem? Zatem stawiam pytanie: jak przejąć władzę nad systemem, który sami stworzyliśmy? – Odpowiedzi podjęła się przedstawicielka ośrodka pomocy społecznej – Musimy nauczyć się dzielić pracą pomiędzy ngo i urzędników. Sami też powinniśmy budować miedzy sobą relacje. Pomoc nie miałaby by w sobie tej siły gdyby nie szeroka i wielowymiarowa współpraca. Nie ulega kwestii, że trzeba zacząć myśleć poważnie o zmianie funkcjonowania ośrodków społecznych, bowiem to, co robią do tej pory to za mało. Należy jednak pamiętać, że wielowymiarowość integracji jest bardzo szeroka, więc niesie to za sobą niezwykle skomplikowaną pracę.

Uczestnicy zgodzili się co do tego, że po to by integrować się na wszystkich płaszczyznach, należy patrzeć na problemy kompleksowo. Nie bez znaczenia pozostaje też integracja samych instytucji zaangażowanych w działania.

Panel zakończyła dyskusja o zaufaniu społecznym, które jest niezbędnym czynnikiem integracji i procesów partycypacyjnych. O tym jak je budować opowiadał prof. Biernat (UMK, Toruń), który wskazał na to, by uwzględnić trzy elementy: kwestię umiejętnego komunikowania, transparentność działań i kompetencje.

Świadoma zmiana to mrzonka?

Panel II rozpoczęła dyskusja o pracy z klientami instytucji publicznych i organizacji, które chcą dokonać zmiany społecznej. Swoimi doświadczeniami dzieliły się animatorki partycypacji publicznej w projekcie „Decydujmy razem”: Helena Masło, kierowniczka GOPS w Oławie, Krystyna Mądra z Fundacji „Nasza wieś” (gmina Trzemeszno), Joanna Augustowska, dyrektorka GOPS w Słupnie oraz Helena Penkiewicz z Urzędu Gminy Prostki.

Prof. Arkadiusz Karwacki (UMK Toruń), moderator, po prezentacjach zachęcił uczestników do dyskusji poruszając 4 wątki korespondujące z tematem panelu: 1. Pracownicy socjalni i odpowiedzialni za działania integracyjne stawiają pytanie: co z polityką integracyjną dla osób nie zmotywowanych do integracji i nie dających sobie pomóc? Czy mamy dla nich jakąś ofertę? 2. Badania wskazują, że pracownicy socjalni z troską podchodzą do klientów, jednak nie widzą szansy konstruowania ich podmiotowości. Czy mamy dostateczne narzędzia by temu sprostać? 3. Instytut Spraw Publicznych prowadził badania funkcjonowania klubów integracji społecznej. Czy realna jest zindywidualizowana ścieżka funkcjonowania tych podmiotów gdy tymczasem dajemy wszystkim podobne pakiety usług? 4. Kazimierz Frieske, na podstawie obserwacji systemu integracji, powiedział, że nie chodzi tu o realną pomoc tylko kontrolę nad wykluczonymi, o budowanie pozornej oferty minimalizującej napięcia społeczne. Czy teza, że system pomocowy stabilizuje systemy społeczne jest prawdziwa?

Helena Penkiewicz (UG Prostki) – W swojej pracy miałam do czynienia z próbą aktywizowania i motywowania. Ten problem jest niezwykle trudny bowiem ludzie nie chcą aktywizacji np. zawodowej ze względu na utratę zasiłków, które mają.

Joanna Augustowska (GOPS Słupno) – Jeżeli będziemy traktować ludzi jak statystów, wówczas tacy właśnie będą. Często w swojej pracy zatrudniam pracowników socjalnych. Superwizja pracy socjalnej stwarza pracownikowi przestrzeń do refleksji. To ważny element tej pracy, pozwalający na bieżący monitoring efektywności i poszukiwanie nowych rozwiązań dla napotykanych problemów.

Helena Masło (GOPS Oława) – Ludzi porostu trzeba lubić i ich słuchać. Z doświadczenia wiem, że któregokolwiek z obszarów nie dotkniemy, zawsze wrócimy do tematu edukacji. Potrzebna jest nam pokora i świadomość naszego systemu, który każe nam wchodzić z butami w ludzkie życie. Dlatego my, animatorzy w „Decydujmy razem”,  łączymy w sobie urzędnika i społecznika.

Krystyna Mądra (gmina Trzemeszno) – Naturalną cechą społeczeństwa jest wygoda. Dlatego niekiedy trudno jest namówić do nauki. Pojawia się dylemat : "Czy dać wędkę czy rybę?”.

Krystyna Dowgiałło, Radna Torunia, koordynatorka projektów w CRZL – Musimy przyjąć do wiadomości, ze jakiś procent społeczeństwa będzie chciał żyć tak jak żyje. Nigdy nie zmotywujemy 100% społeczeństwa. Pamiętać jednak należy, że: po 1. nie możemy pracować tylko ze zmotywowanymi, po 2. większość ludzi puchnie od obowiązków domowych i zawodowych i ma czasu na włączanie się w pewne obowiązki społeczne. Nie gańmy ludzi za niechęć do włączania się w procesy społeczne. – Tą wypowiedzią przekornie zmotywowała uczestników do ożywionej dyskusji na temat pomocy społecznej, pracy w zakresie zachęcania i motywowania oraz o problemach i przeszkodach w procesie integracji. Uczestnicy dyskutowali też o istocie głębokiego zrozumienia dla różnorodnej struktury społecznej. Podkreślali wagę dawania ludziom nadziei, która jest czynnikiem sukcesu pomocy społecznej – Trzeba pamiętać o miękkich rozwiązaniach dających wsparcie. I o ograniczonej ilości zasobów, które pozwolą na realizację wdrażania procesów integracji, bo to niestety determinuje sposób działania – mówił Rafał Krenz (CAL) – Istotna jest też świadomość na ile nasza pomoc upodmiotowi, a na ile uprzedmiotowi, trzeba się pilnować. Trudno jest wejść w sytuację drugiego człowieka. Jednak poprzez życie zdobywamy nowa wiedzę, doświadczenia, edukację. Problem polega na tym, że więzi społeczne zanikają, a obszar wzajemnego wsparcia ludzi się kurczy. Dziś coraz częściej mówimy „Ktoś jest biedny? Niech idzie do pomocy społecznej”. Brakuje ludzkiego odruchu pomocy wzajemnej.

Instytucje uczą bycia aktywnym?

Magdalena Bergmann, ekspertka ekonomii społecznej, badaczka polityki równościowej i moderatorka panelu III, rozpoczęła dyskusję od prezentacji dobrych praktyk współpracy ngo i samorządów przy realizacji polityki integracji społecznej. Opowiedziała zebranym o mieście Lejda w prowincji Holandii płd., bliźniaczym mieście Torunia, o poprzemysłowym profilu gospodarczym (akademicko-kulturalno-usługowe) i spotkaniu z organizacją De Binnenvest, która pracuje nad metodami prowadzącymi do powrotu bezdomnych do życia społecznego. Organizacja stosuje metody trenerskie, a wsparcie dla uczestników trwa także po zakończeniu pobytu w ośrodku. Poruszyła tez temat indywidualnych programów wychodzenia z bezdomności, angażowania młodzieży w wolontariat i wsparcia dla nowych ngo, często zakładanych przez dawnych "podopiecznych”. Opowiedziała o wspólnej inicjatywie Lejdy i sąsiadujących gmin: np. Waarenhuis, gdzie realizowano projekt „recykling z pomysłem na integrację”, polegający na zatrudnianiu osób zagrożonych wykluczeniem społecznym do odbioru, naprawy i sprzedaży używanych mebli i AGD. Projekt rozwiązywał jednocześnie problemy miasta i okolicznych gmin w zakresie zarządzania odpadami wielkogabarytowymi. Podkreśliła, że w tych przypadkach urząd miasta stawiał dobre relacje ponad procedurami.

Co stanowi o współpracy?

Dr Jacek Szczepkowski, terapeuta i pedagog społeczny, podczas panelu mówił – Każdy z nas ma doświadczenie we współpracy. Czy to prywatne, zawodowe, nawet jeśli wrócimy pamięcią do czasów szkolnych. Co charakteryzuje tę współpracę, jakie są jej elementy kluczowe? – By współpraca miała miejsce, przypomniał 4 najważniejsze czynniki: cel , zaufanie („brak wiary po stronie pomagacza jest jedną z przeszkód, która uniemożliwia zmianę”), różnorodność perspektyw, która wzbogaca na wielu poziomach i gotowość do wymiany („prawdziwą współpracę wyraża gotowość do dawania i brania”).

O sztuce społecznie zaangażowanej

Seminarium dzień drugi; o sztuce społecznie zaangażowanej, rozpoczął się przykładem osiedla Dudziarska, wyrzuconego poza obręb Warszawy. Uczestnicy obejrzeli film, który ukazuje fenomen osiedla socjalnego, gdzie realizowane są różne strategie animacyjne oparte często o sprzeczne wartości. http://dudziarska.blogspot.com/

Pułapki partycypacji

– Animator jest po to, by przypominać ludziom, że mogą mieć marzenia – mówił moderator panelu, Marcin Śliwa (Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki). Pytania, które przedstawił uczestnikom rozpoczęły ożywioną dyskusję: 1. Czy i dlaczego warto budować strategie dla kultury i projekty wokół wartości? 2. Co dalej z osobami "rozbudzonymi" przez projekty animacyjne? Czy jesteśmy w stanie wziąć odpowiedzialność za ich dalsze losy? 3. Jaka jest przyszłość projektów animacyjnych? Czy staną się one regułą i zasadnicza częścią instytucji kultury czy pozostaną eksperymentem? 4. Jak mądrze odpowiedzieć na pytanie "po to tu przyjechaliście"? 5. Dla kogo tak naprawdę realizujemy projekty? Czy na pewno dla społeczności lokalnych, czy dla zamkniętych „środowisk”? 6. Czy partycypacja to same plusy? Jakie są obszary ryzyka związanego z tym podejściem?

Dobre praktyki

Katarzyna Sobiecka z gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Słupnie i animatorka partycypacji publicznej w projekcie „Decydujmy razem, opowiedziała o łączeniu działań animacyjnych z działalnością kulturalną. "Organizowanie społeczności lokalnej - Słupno" to film o warsztatach filmowych dla społeczności lokalnej: https://www.youtube.com/watch?v=5zoCgX3SKmE

Edyta Ołdak, prezeska Stowarzyszenia „Z Siedzibą w Warszawie”, przedstawiła materiał z pracy animacyjnej na wsi, gdzie ani razu nie padło słowo sztuka – Jeśli nazywasz pewne działania sztuką/kulturą wówczas odbiorca niechętnie podchodzi do zadania. My zakamuflowaliśmy to słowo, prowadząc warsztaty integracyjne – zadaniem uczestników było znalezienie koloru wsi.
http://www.mursk.pl/

Temat integracji społecznej jest niezwykle obszerny, a samo angażowanie społeczności do podjęcia się opracowania strategii związanej z integracją może wydawać się trudnym. Ale czy wspólny cel to nie najlepsza droga do zacieśnienia więzi? Jeszcze po zakończeniu drugiego dnia spotkania dyskusje nie ustawały. Tymczasem wkrótce kolejne seminarium w ramach „Decydujmy razem”. O terminach będziemy informować na www.decydujmyrazem.pl.

Portal Decydujmy razem używa plików cookies. Przeczytaj naszą Politykę prywatności aby dowiedzieć się więcej.
Aby usunąć tą wiadomość wystarczy kliknąć w przycisk po prawej: